
Amerykanistyka rozwinęła we mnie jedną z najbardziej poszukiwanych na rynku pracownika cech, tzw. “coachability”. Czyli umiejętności uczenia się nowych rzeczy, wyszukiwania i weryfikacji informacji oraz zgłębiania istoty tematu, z którym się zetknąłem. Wyciągania wniosków i wykorzystywania ich w bieżącej sytuacji.
Gdybym w trakcie studiów za każdym razem dostawał złotówkę, gdy ktoś pytał mnie “A co można robić po amerykanistyce?”, byłbym całkiem zamożnym studentem! A można bardzo dużo. Wiele moich koleżanek i kolegów z roku z powodzeniem pracuje w finansach, HR, czy dziennikarstwie. Ja, ku zaskoczeniu większości pytających, rozwinąłem swoją karierę w IT, branży, która zazwyczaj nie kojarzy się z obranym przeze mnie kierunkiem studiów. Przeszedłem wszystkie szczeble od stażysty aż do dyrektora, zajmując się m.in. marketingiem, doradztwem technicznym, aż po zarządzanie rozwojem zagranicznym firmy.
Amerykanistyka rozwinęła we mnie jedną z najbardziej poszukiwanych na rynku pracownika cech, tzw. “coachability”. Czyli umiejętności uczenia się nowych rzeczy, wyszukiwania i weryfikacji informacji oraz zgłębiania istoty tematu, z którym się zetknąłem. Wyciągania wniosków i wykorzystywania ich w bieżącej sytuacji.
Okres studiów był jednym z najlepszych w moim życiu. Mogłem nie tylko rozwijać już istniejące zainteresowania, ale nabyłem także wiele nowych. Choćby z zakresu prawa amerykańskiego, historii II Wojny Światowej czy współczesnych mediów. Zakres tematyczny jest ogromny, a dostępne fakultety pozwoliły mi na wybór tego, co interesowało mnie najbardziej. Większości zajęć nie traktowałem jako studiowanie. To po prostu była przyjemność. Słuchać o ciekawych rzeczach od ludzi, których temat pasjonuje i jednocześnie potrafią wiedzę przekazać w atrakcyjny sposób. “A wy jeszcze tutaj?” - usłyszeliśmy na jednych zajęciach od spóźnionego o 45 min. wykładowcy. “Tak”. Czekaliśmy, bo byliśmy ciekawi co dalej. Jak w dobrym serialu.
Dzięki amerykanistyce mogłem też rozwijać liczne pasje. W trakcie studiów odwiedziłem USA w ramach programu Camp America, o którym dowiedziałem się w IAiSP. Tworzyłem materiały o NBA dla portalu internetowego, zdobywając pierwsze zawodowe doświadczenie. Napisałem także jedną z pierwszych (jeśli nie pierwszą) w Polsce prac magisterskich o e-sporcie, który w 2012 roku był zjawiskiem bardzo niszowym, przynajmniej w powszechnej świadomości. Umożliwił mi to mój promotor, Pan Prof. Andrzej Mania, który nie tylko nie bał się zmierzyć z tematem, a wręcz zachęcił mnie do rozwoju tej tematyki, za co jestem mu wdzięczny.
Patrząc wstecz, bez wahania wybrałbym amerykanistykę jeszcze raz. Dała mi świetne podstawy do tego żeby iść dalej oraz dostarczyła dużo frajdy z obecności na zajęciach. A do tego wszystkie te złotówki, których nie dostałem, zwróciły mi się z nawiązką wraz z morzem anegdot, historii i ciekawostek do opowiedzenia za każdym razem kiedy ktoś teraz pyta: “A co ty właściwie studiowałeś?”.
Michał Rykiert, absolwent amerykanistyki I i II stopnia, 2007-2012.
Informacje o absolwencie:
- lata studiów:
I stopnia: 2007-2010
II stopnia: 2010-2012
- kierunek/specjalność: kulturoznawstwo/amerykanistyka
- obecna praca (zawód): kariera w branży IT